Gawęda o chlebie
Pszenica z orkiszem, żyto, owies, jęczmień, proso, kukurydza, ryż, gryka, sorgo..oto ziemskie zboże. Nieprzypadkowo tak nazwane, gdyż w większości kultur rolnych na świecie uznawane jest za dar niebios niezależnie od wiary i wyznania, czasu, miejsca i akcji.. Traktowane jako skarb bogów czy też Boga. Od tysiącleci dawało człowiekowi pewność bytu, a przy okazji towarzyszyło ludziom w ważnych obrzędowo i rytualnie chwilach. Od narodzin do śmierci. Najpierw przy orce i zasiewie, potem żniwach, młócce, dożynkach i wypieku chleba. I tak od tysięcy lat, każdego roku powtarzane cyklicznie rytuały i ciężka praca na roli. Już w okresie paleoitu, czyli kilkadziesiąt co najmniej tysięcy lat temu zbożowe ziarno stało się jednym z głównych posiłków ludzi. Zrazu zbierano je dziko rosnących kłosów, ale już w neolicie około 8 tysięcy lat temu nauczyli się ludzie świadomie uprawiać zboża na swoich zagonach , na własny użytek. I tak jest do dziś. Śmiało więc możemy powiedzieć, że zboże należy do najważniejszych i najstarszych dóbr przyrody przyswojonych przez człowieka. Uprawa zbóż wydaje się być stosunkowo prosta. Wymaga jednak sporo sił fizycznych. Najpierw uciążliwa orka, którą w czasach, gdy ludzie zaczynali swoje zmagania z ziemią wykonywano za pomocą kamiennych motyczek, ręcznie zazwyczaj zbiorowo i bez udziału zwierząt. Potem zasiewy i zbiór kłosów, które również wykonywano ręcznie. Żmudna i ciężka robota. Z czasem podczas orki pod zasiew zatrudnione zostały woły i konie. Przez tysiące lat na wielu polach stanowiły niezastąpioną siłę roboczą , a w niektórych regionach świata, gdzie niegdzie tak jest do dziś. Również w Polsce. Jednak od połowy XX wieku powszechnie zwierzęta zostały zastąpione przez maszyny. Podobnie było podczas żniw i młocki. Postęp technologiczny sprawił, że uprawy zbóż i ich zbiór wyglądają dziś zdecydowanie inaczej. Niezastąpiona jest tylko ziemia, bez której mowy być nie może jakakolwiek uprawa zbóż. Nie dziwi więc fakt, że szczególną troską i opieką była otoczona właśnie ziemia, choćby najmniejszy nawet jej zagon. Dosłownie i w przenośni kłaniano się jej w pas, otaczano czcią i religijnymi rytuałami i obrzędami. Zabezpieczano uprawy przed zniszczeniem rożnymi magicznymi zabiegami. W naszym, polskim kręgu kultury ludowej przez setki lat palono sobótkowe ognie na polach, zwłaszcza w dniu uroczystości Zesłania Ducha Świętego i w wigilię Św. Jana, wbijano w ziemię wielkanocne palmy i gałązki tarniny oraz krzyżyki poświęcone w Wielką Sobotę. Podczas żniw zostawiano na skoszonym zagonie kępę zboża ,,dla przepiórki’, aby starczyło chleba do przednówka. Najpełniejszym wyrazem oddanej ziemi czci i chłopskiego trudu jest kultywowane od niepamiętnych czasów święto dożynkowe, a w nim centralny symbol w postaci wieńca plecionego przez kobiety i dziewczęta- nosicielki płodności. Kłosy i ziarna zbożowe w magicznym pojmowaniu świata uznawano za symbol mnogości, dostatku i bogactwa, dlatego też w całej obrzędowości dorocznej i rodzinnej miały one szczególne znaczenie. Wspomnijmy choćby obsypywnie ziarnem bożonarodzeniowego podłaźnika „na szczęście na zdrowie i dostatek”, czy też obrzucanie ziarnem uczestników i domowników w dniu św. Szczepana. Jeśli jeszcze dodamy do tego szczególny obrzęd obsypywania państwa młodych w dniu ich ślubu – ziarnem zebranym z ostatniego roku to będziemy mieli niemal pełny obraz wyjątkowej obrzędowości związanej z uprawą ziemi, zbożem i chlebem.
Ten ostatni na pewno pojawił się najwcześniej jako podstawowe pożywienie już w starożytnym Egipcie prawie 6 tysięcy lat temu, by później powszechnie rozgościć się na stołach innych starożytnych ludów. Najpierw formie placków, podpłomyków pieczonych na rozgrzanych w ogniu kamieniach, ale już około trzeciego tysiąclecia przed Chrystusem Egipcjanie potrafili upiec pulchny chleb dzięki tzw. zaczynowi, zakwasowi. Nie wiemy czy zakwas sporządzony po raz pierwszy przez kogoś był eksperymentem czy przypadkiem. W istocie nie ma to dzisiaj znaczenia, wiemy jednak dzięki temu kiedy i gdzie pojawił się znany wszystkim powszechnie bochen chleba. W polskiej ludowej tradycji chleb jest obecny od zawsze. Zjadamy go od tysięcy lat niemal codziennie w różnej postaci, ale najsmaczniejszy i najzdrowszy jest ten pieczony na wsi, ” u babci” w piecu chlebowym według starodawnej receptury i technologii. Nie bez powodu dawniej każdego gościa przybyłego do domu witano łamanym chlebem, co było oznaką szacunku i gościnności. Matki wkładały chleb w ubranka noworodkom, co miało im zapewnić spokojne i dostatnie życie. Matki chrzestne natomiast obdarowywały chrześniaków „kukiełkami chlebowymi”, które miały ich chronić przed głodem. Bywało w niektórych domostwach , że gospodarz rozkładał kawałki chleba w każdym kącie pokoju.. Łóżko następnego dnia stawiano tylko tam, gdzie chleb nie spleśniał. Gdzie niegdzie wierzono, że chleb wrzucony wraz z pieniędzmi w podwaliny domu uchroni domowników od głodu i biedy.
Chleb uznawany był za święty, dlatego przed jego krojeniem kreślony był znak krzyża. Absolutnie niedopuszczalne było jego wyrzucanie lub upuszczanie na ziemię. W tym ostatnim przypadku podnoszono kromkę nabożnie zn ucałowaniem Dzieciom zabraniano zabaw z chlebem, bezmyślnego kruszenia czy krojenia, wbijania noża i jedzenia brudnymi rękami. Zwyczaje te w niektórych tylko domach kultywuje się do dziś, ale niestety większość tych zwyczajów i rytuałów związanych z chlebem odeszły w zapomnienie.
Dzisiaj zazwyczaj tylko przy okazji takich wydarzeń jak to w Kurasiowej Zagrodzie można o nich powspominać, porozmawiać i przypomnieć tę odwieczną prawdę i maksymę jednocześnie, że
„Na czarnej roli, biały chleb się rodzi” Wszędzie i zawsze!
25 lipec 2024 r. Aleksander Bielenda
